Wzleciało. Spojrzał — Brzask jaśniał na wchodzie,

A wszystko jeszcze w śnie ciężkim leżało.

Podniósł się, czas mu do dębu świętego,

Wyrocznią Bogów usłyszéć. Przed sobą

Ujrzał Allepsa; starzec z siwą brodą

Skinął nań ręką i zniknął we mroku;

Wstał wnet i za nim, przyśpieszając kroku,

Szedł przed ołtarze dymiące trzech Bogów.

Już się ofiara paliła przed niemi,

I wejdaloci ogień podsycali;