— Któż śmié w téj kniei zapuszczać ogary? —
Mówił, i gniewny wysłał sług swych pięciu.
— Weźcie mi śmiałka, przywiedźcie przede mnie.
W milczeniu słudzy posłuszni skoczyli,
Lecz się zaledwie w krzaki zapuścili,
Dwu jeźdźców nagle stanęło przed niemi,
A nim czas mieli wyrzec jedno słowo,
Piérwszy ich ciężkiém przekleństwem powitał.
— Ktoście? zkąd201? Jakiém prawem w moim lesie?
Związać, do zamku odesłać związanych! —