Usta, przecięte wpół, sine wisiały.

Straszny był jeszcze, ze brwią namarszczoną,

Z czołem jak chmury piętrzącym się w wały,

Postawą dębu starego, piorunem

Roztrzaskanego, z zdrowemi konary,

Wzniesioném czołem i barki silnemi,

Któremi jeszcze wiatróm204 się urąga.

Drugi myśliwy tak przy nim wyglądał,

Jak kwiat, co rośnie pod dębu gałęźmi.

Krew z mlékiem lice, wysmukły jak brzoza,