Co ponad krzaki wyskoczy schylone,

I wzniesie czoło liśćmi umajone.

Długie mu włosy na barki spływały,

Złotą przepaską tylko przytrzymane.

Lekki łuk, lżejszy kołczan miał na barkach,

A konik pod nim, jak śnieg piérwszy, biały,

Strojny był w złotém wyszytą purpurę.

Dziecię to słabe, czy młoda dziewica?

Łatwo odgadnąć spójrzawszy205 na lica.

Było w nich męzkie206, odważne spójrzenie,