Uśmiéch kobiécy, rumieniec dziecięcy,

Duma i zapał, i cóś jeszcze więcéj,

Czego i Bojan207 żaden nie wyśpiéwa.

I Mindows spójrzał, a serce mu w piersi

Zabiło silniéj, niż kiedy u łoża

Ojca ogniste polano druzgotał.

Słudzy stanęli, szeptali, patrzyli

Pańskiego wzroku, rozkazu czekali.

Stary myśliwy krzyczał na Mindowsa —

— Ktoś ty? na Bogi! — kto jesteś, zuchwały,