Zburzę mu miasta, wytnę w pień mieszkańców,

Ile rozkażesz, przywiodę ci brańców,

Ile rozkażesz, przyniosę ci złota,

Lecz nie bierz córki, bo mi weźmiesz życie! —

— Coż mi twe życie, rzekł Kunigas szydząc.

Stary, spróchniały dębie, coś niezdatny

Ani na belkę do chaty wieśniaka,

Ani na twardy oszczep dla wojaka?

— Na koń, bo miecza dobędę, na Bogi!

Nie próbuj gniewu; gniew mój — gniew Perkuna! —