Pięknéj przyszłości obrazem, nadzieją,

Ona wpółmartwa w uszach ciągle miała

Ojcowskie słowo ostatnie — Przeklęty. —

A przed oczyma siwą jego głowę,

Skrwawioną strasznie, o kamień posadzki

Rozbitą, w prochu starzaną, zgniecioną.

Trzy dni, trzy nocy pędzili do grodu,

Czwartego ledwie, o zmroku, ujrzeli

Zamczyska wieże i mury czérwone,

Wodą, jak wstęgą siną, opasane,