Zaledwie uszu i śpiéwy, i mowy,
Z wiatrom dobiegły, niewyraźnym gwarem.
Tu cicho było; sargas jeden tylko
Z oszczepem w ręku po wałach przechodził.
Mindows stał, słuchał, i usłyszał — jęki!
Z głębi, zpod ziemi szły ku niemu głosy
Płaczliwe, ciężkie — i na głowie włosy
Wstały mu. Zdał się Sudymunta słyszéć,
Zdał się rozeznać w nich przekleństwa nowe.
Na ród swój cały i na swoją głowę. —