Szeptał, i zeszedł w głęboką ciemnicę.

Na zgniłéj słomie siéroty leżały

Z spuszczoną głową, z przygasłemi oczy;

Twarze ich z dala wychudłe bielały,

A zdarte suknie ledwie osłaniały

Skostniałe członki z wilgoci i chłodu.

Starszy na rękach opartą miał głowę,

Średni do muru przyparł się barkami,

Najmłodszy leżał jęczący na ziemi.

Wszedł sługa, wszyscy obrócili oczy —