I oczy wlepił w synów, resztą ognia

Płonące jeszcze. — Widzicie, rzekł z cicha.

Mnie czas umiérać, dzisiaj jeszcze może

Z ojcami będę we Wschodniéj krainie.

Wam Litwa na trzech. Czy ją rozedrzecie

Jak psy zbroczoną skórę po niedźwiedziu?

Mów, Montwiłł starszy, co ty zrobisz z Litwą? —

— Ojcze mój, panie! rzekł, Litwa spokojna,

Wrogi jéj w jamach dyszą przestraszone —

Nikt nie napadnie, nikt dla mnie nie groźny,