W łachmanach starych, jak żebrak odarci? —

— Tak, rzekł mu Wikind, niech po sukni widzi

Co dusza nasza, co ciało cierpiało,

Jak się na szmaty zgniło, rozleciało—

Niech pęt czérwone policzy znamiona,

Bo łez i jęków nikt nam nie policzy. —

I wyszli bracia, Montwiłłowe dzieci,

I szli podwórcem zamkowym, wśród gwaru,

A kto ich postrzegł z biesiadników tłumu.

Myślał, że mary z Poklusa225 otchłani