Sił mu zabrakło, tylko wskazał Krewie51,

Aby ze skarbcu52 płaszcz i czapkę nieśli,

Znamiona władzy. Naglił do pośpiechu,

Bo już mu brakło głosu i oddechu,

I życia reszty, ciekły, jak z naczynia

Zbitego, woda lejąc się, ucieka.

Montwiłł z Trajnysem milczący stanęli,

Piérwszy raz w życiu na siebie spójrzeli53

Bez nienawiści, zazdrości i gniewu,

Szukali w sobie swych myśli, przeszłości.