Wszędzie znaleźli tylko ściany gołe.

Lud ich nie słuchał; unosząc dostatki,

Pędził się w bory, klęską wystraszony.

Groźby bojarów, i kapłanów mowy,

I gniew Mindowsa nie wstrzymał ich w biegu.

Tak, gdy się stado rzuci w którą stronę,

Pędzą się wszystkie za piérwszą, przelękłe,

I dokąd idą, nie wiedzą; lecz lecą,

A strach za niemi ognistą ich miotłą

Pędzi daleko, aż padną znużeni.