Sam misy srébrne odliczył ze stosu.

— To, rzekł bojaróm, dla Mistrza są dary;

Chciwy on, — złota nie popchnie od siebie,

Dumny on, — posły pochlebią mu dumie.

Idźcie ode mnie, wezwijcie pomocy.

Rusin na gardle miecz mi chłodny trzyma.

Piérwszy raz rękę podaję Mistrzowi,

Niech mi pomoże, niech wojsko przysyła.

Nie pożałuje, gdy Mindowsa zbawi. —

Powiedzcie, co jest w skarbcu moim złota;