Kraciastém380 oknem, wilczemi ślepiami
Niemiec się spójrzał381, otwor zaryglował,
A sam poleciał w głąb zamku z pośpiechem.
Długo posłowie przed wrotami stali,
Długo na próżno trąbili, czekali,
Aż z okna biały kaptur się wychylił.
I druga głowa. — Po prusku pytali —
— Czego chcą tutaj? po co przyjechali? —
Wargajło naprzód skłonił nizko382 głowę,
I rzekł im pruską pożyczając mowę: