— Teraz jam panem, rzekł do siebie wstając. —

Spojrzał po braciach. — Jad z oczu im błyskał.

— I biada zdrajcóm, dodał, zdrajcóm biada!

Bo miecz Ryngolda nie będzie próżnował,

On nie ma pochew, aby się w nie schował,

Krwi pragnie! Dawno jéj już nie kosztował! —

A bracia stali, patrzali na siebie,

Ręce spuścili, czoła krwią oblane,

Wstyd i gniew w fałdy pogiął, jako morze

Burza najeża falami gęstemi.