Nigdy tak Litwin wroga nie przyjmował.

Dawniéj on mieczem Zakon mniszy witał,

Dawniéj kładł stosy, by palić rycerzy; —

Teraz najstarsze wytoczył im miody.

Teraz im łapy opieka niedźwiedzie,

Jelenią pieczeń przyprawia, szpik żubrzy;

Teraz ich głaszcze, teraz im się kłania.

Wielki Mindowsie! gdzież jest pycha twoja?

Gdzie twa nienawiść, gdzie serce, co wczora

Na widok płaszcza białego tak biło,