Do ojców kraju, złotemi skrzydłami,

Na białym koniu żeglował przez chmury,

Widział lud wszystek jak na Wschód wędrował,

A sokół przed nim leciał złotopióry,

Ogary za nim, za nim niewolnicy.

Widzieli wszyscy, jak go orszak duchów

We wrotach ze czcią, z radością przyjmował.

Jak stary Kunas z długą srébrną brodą

Rękę mu dawał, jak Kiernas, dąb Litwy,

Konia powstrzymał i całował w głowę,