Kapłan, co święte podrąbywał drzewo,

Stał ranny. Ostrze nań się obróciło,

I krew płynęła, a Litwa wołała —

— Boga chciał zabić, boska moc skarała! —

I mnisi stali w zdumieniu i trwodze,

Aż jeden wyszedł, stanął wyżéj ludu,

I rzekł, ku niebu twarz wznosząc natchnioną —

— Chrystusie Panie! wspomóż sługi Twoje,

Okaż, żeś prawdą — uczyń cud ludowi!

W imię Twéj matki, ucznia najmilszego!