Które im Krzyżak cedzi od niechcenia.

Piszą i piszą — Mindows zamyślony

Słucha, nie słyszy, bo słów nie rozumié.

Patrzą świadkowie, pismu się dziwują —

A co w tém pismie475, oni nie pojmują.

Mistrz Andrzéj chytrze, szydersko się śmieje,

Niekiedy spyta Mindowsa nawiasem,

I znowu słowa pisarzóm swym rzuca,

Jak gdyby kości dla psów wygłodniałych.

— Daliście wiele, rzekł na koniec, Kniaziu: