Że był na świecie. Zmówić się ze swemi;

Mindows spokojny, on pogardza nami,

Myśli, że już nas zdeptał jak robaki,

Że głowy podnieść nie będziemy śmieli. —

Noc ciemna, Montwiłł, najlepiéj usłuży

Miecz ostry w ręku. Czego czekać dłużéj?

Dzisiaj go zabić, i paskudne ścierwo

Krukom wyrzucić za mury zamkowe! —

— A Montwiłł mruczał — Czy znasz ty Mindowsa?

Chytry jak sarna, co się psom wywija —