Siedziała, palec na ustach trzymając.

Czasem mnich czarny sunął się dziedzińcem,

I w ciemnych przejściach, jak duch nocny, znikał.

Czasem się znowu śpiéwy nieznajome

Ze drzwi dalekich ponuro ozwały.

I stanął Trojnat, i zmierzył oczyma

Pustynię — dawną litewską stolicę.

— Otoż, rzekł w duchu, co Niemcy zrobili

Z twojego domu, z twéj duszy, Mindowe!

Spętali ręce i duszę spętali;