Wszedł do kaplicy, ukląkł przed ołtarzem,

Potém dokoła wzrok ciekawy toczył,

I widząc pusto, gdy Christjana zoczył,

Spytał go gniewny zdziwioném wejrzeniem.

Biskup w łzach oczy podniósłszy ku niebu,

Opuścił ręce, zwiesił smutny głowę,

I zdał się mówić — Lud opuścił wiarę! —

A w licu Mistrza gniew począł się żarzyć,

Oko zpod572 powiek wywarło się czarne,

Zbroję żelazną oddech jął unosić,