I płaszczem miotać gniew w piersiach wezbrany.

Pomyślał chwilę, zwrócił się z pośpiechem.

— Komturze! rzecze, weź braci i knechtów,

Na gród leć z szablą, napiętemi łuki,

Przypędź niewiernych trzodę do kościoła,

A gdy się oprą, nieposłuszni staną,

Chrzcij krwią i mieczem pogan zatwardziałych. —

Stał Komtur, Mistrz mu dał rozkaz po wtóre,

Ukląkł i powstał, na zamek królewski

Szedł wolnym krokiem, jak do swego domu.