Dumając o czémś, ręką gniotąc czoło.

Swalgon na kiju zwieszony wciąż mruczał.

— Milcz! rzecze starszy bojar do swalgona,

Milcz! Sameś starą przyniósł w stryczek głowę,

Wiesz, że śmierć karą za zuchwałą mowę. —

— I po śmierć szedłem, odrzekł swalgon stary;

Po śmierć! bo ciężkie teraz nasze życie —

I dość już żyłem, i nadto widziałem,

Czego ojcowie nie dumali nasi,

Czegom nie marzył. Od wojny i moru,