Z rąk naszych kogo nad niemi posadzić. —

A Christjan milczy, łza mu z oczu płynie,

I z cicha rzecze — Zgadliście, o panie!

Źle z Litwą; któś ją tajemnie podżega.

Co dzień mniéj było ludu u ołtarzy,

Aż nikt nie został. W lasy się gdzieś kryją,

I tam bałwanóm stare ognie palą.

Mindows przez szpary patrzy na niewiarę;

I jemu jeszcze słodkie błędy stare —

I jemu cięży dłoń nasza na głowie,