Dzisiaj przyszedłem prośbę mą ponowić. —

— Panie! Mistrz rzecze, nie dręcz mnie prośbami,

Na które muszę, choć nie chcę, odmawiać.

Trojnat swéj głowy niech na karku strzeże,

A co postradał, tego nie odbierze. —

— Na prośby moje królewskie, — rzekł Mindows.

— Na Boga mego kląłem się, klnę jeszcze,

Nie wrócę szczypty z słusznego obłowu. —

A Mindows zamilkł, chodzi po komnacie,

Rzekł do Biskupa — Pomóżcie mi, ojcze!