Rzekł, i za rękę Mistrza w okno wiedzie.

— Patrzaj na góry dalekie, co w mroku

Rannym szarzeją na sinym obłoku,

I stoją głowy lasami obrosłe,

Spokojnie wiatrem kołysząc porannym.

Tak śpi i Litwa, tak Mindows śpi jeszcze;

Lecz skinę — z gór tych stosy się zapalą,

I z lasów lud się wytoczy w doliny.

Skinę, i pożar po Litwie poleci.

Wy chcecie wojny — przyjmuję wyzwanie. —