A kiedy ucichł, w puszczy niedalekiéj
Ozwał się strasznéj wróżby krzyk peledy635,
Bąk w trzęsawiskach jak strażnik zawołał,
Czajka ze gniazda od dzieci spłoszona
Krzyknęła biedna macierzyńskim strachem,
I stada kruków, i wron z drzew wierzchołków
Krakały, tuląc pod skrzydłami głowy.
Niebo pochmurne było, i na ziemi
Smutno pod nocy skrzydłami czarnemi,
Pod wichru Pana rozdąsaném skrzydłem.