I gdy w oddali za nim przetętniało,

Kiedy gdzieś zniknął w głębi puszczy ciemnéj,

Klękła, i krzyż swój na piersi zwieszony

Całując, za nim szlak pusty żegnała.

XXXV

W rogu świetlicy blada lampa świéci,

Rzuca blask drżący ponad głowy dzieci —

Śpią one. Złoty włos ich pomięszany,

Spojone usta, rączki na ramiona

Wrzucili sobie, i w bratnim uścisku,