Zawieje kręcą śniegami białemi,

Że ani nieba, ani widać ziemi. —

Znowu Kunigas usiadał682 na skórze,

Na ogień patrzył, to po zamku kroczył,

I błędnym wzrokiem aż do komnat toczył,

W których Królowę zdał się widzieć jeszcze.

Raz wieczór szumiał śnieżystą zawieją,

W ognisku węgle niedogasłe tlały;

Mindows gdzieś myślą uciekł w dawne boje.

Pamięcią wojny znów odbywał swoje,