Ona śpiéwała, i w swém śpiéwie cała

Kędyś pieśniami w kraj pieśni uciekła.

I Mindows patrzał. Nie Marti to z grobu

Powstała młodszą, bo nie Marti lice;

Twarz jéj weselsza, ognistsze źrenice.

I głos nie Marti Królowéj, a przecie

Inna, a tamtéj podobna; tak kwiaty,

Na jednéj oba kwitnące łodydze,

Jednéj są barwy, woni, choć ich lica

Nie jedne obu. — Zamężna? dziewica? —