Uciekać myśli, jednak nie ucieka,

I twarz odwraca, a patrzy zpod oka,

Dąsa się niby, usta w uśmiéch strojąc.

Aż wpół ją porwał Mindows i posadził.

I kazał śpiéwać — Ona milczy jeszcze,

Nić długą ciągnie, białą ręką zwija,

To spuści oczy, to wzniésie na niego.

A tak jéj wdzięcznie zawstydzonéj, gniewnéj,

Że Mindows patrzy wciąż na Doumandowę,

Zapomniał piosnki i oczy w nią wlepił.