Na śmierć Hirchasa dozwolić nie mogę.

Ciągnąć raz jeszcze — niech staje z innemi,

Jeśli raz trzeci — Ledwie rzekł te słowa,

Zgraja się znowu wściekłym ozwie wrzaskiem.

Hirchas raz trzeci wyjął orzech śmierci,

I spuścił głowę. — Dzięki za twą łaskę,

Panie, rzekł cicho; Bóg to mój, nie wasi,

Chce mojéj śmierci, bym na klęskę braci,

Na hańbę mego nie patrzył Zakonu. —

Zwrócił się, poszedł; wnet z lasu lud kłody