Na zamku swoim znów siedzi Mindowe,

Bezczynny, pieśni słuchając kobiécéj.

Nigdy on w lata swoje dawniéj młode,

U kolan Marti dni tylu nie siedział —

Nigdy jéj pieśni nie słuchał tak długo,

Nigdy tak miło jéj się nie uśmiéchał.

I Marti sługą tylko jego była,

Marti wieczerzę u ognia warzyła,

Dziecię kołysząc, lub przędąc z kądzieli

Złoty len na swą xiążęcą739 namitkę;