Nie spojrzy nawet, i jak wszedł, wychodzi.

Siedzą siéroty pod zamkową wieżą,

Liczbę dni tracą, dzień nocy podobny,

Bo jak noc ciemny i jak noc milczący;

I nic nie słychać, tylko brzęk łańcucha

I jęki więźniów, dochodzące ucha

Z dala, przewlekłe, bolesne, spod ziemi.

Już starszy gniewu cierpieniem postradał,

Już średni łez swych zapomniał po ojcu,

Już młodszy śmierci lękać się zaprzestał,