I wszyscy razem piersiami wyschłemi

Wołali tylko — Powietrza, swobody,

Lub śmierci prędzéj i męczarnióm111 końca! —

A śmierć nie przyszła, i wrota zaparte

Stały jak wprzódy, i jak wprzódy sargas112

Milczący, co dzień chleb nosił spleśniały

I stęchłą wodę. I milcząc spoglądał

Na siérot troje, a jeszcze litości

Nie uczuł w sobie, i głosu im nawet

Z świata, z którego wygnani, nie przyniósł.