I pochyliwszy ubieloną głowę,

Naprzód powitał Kobole zamkowe,

Potém Mindowsu744 bił czołem w milczeniu.

Mindows się dziwił pokorze, w spójrzeniu745

Szukał zuchwalstwa, wymówek, i z gniewem

Wybuchnąć pragnął, czekając rozmowy.

Trojnat zimnemi powitał go słowy,

O dawnych zajściach nie wspomniał Mindowie,

I pytał tylko — Gdzie z wojną pójść mają? —

— Roman Dubrawski nad Dnieprem plądruje,