Poszedł: znużony usiadł wejdalota

U gościnnego ogniska i dumał.

A wkoło cicho niewolnicy stali,

Słowa czekali, skinienia patrzali.

Przyszły kobiéty, i znużone nogi

Wodą obmyły, i szytym165 ręcznikiem

Otarły — potém pokarmy przyniosły,

Których połowę oddał wejdalota

Kobolóm zamku, pół sługom zamkowym.

Sam wody napił się, placka skosztował.