Aż wrócił smerda. — Kunigas was czeka,
Rzekł — Idźcie za mną. — Otworzył podwoje,
I w głąb na zamek Ryngoldow prowadził.
W prostéj komnacie pan Litwy spoczywał,
Na ziemi leżał na niedźwiedziéj skórze;
Dwa psy ogromne nogi mu lizały;
Na berle, w kącie, drzémał sokół biały;
Tuż tarcz wisiała, złotemi gwoździami
Nabita, świecąc, jak niebo gwiazdami.
Po ścianach łuki, oszczepy i strzały,