Szłyki bogate, wielkie miecze białe.
Nad drzwiami, w murze, Kobol z żubrzą głową,
Sparty na kiju, nieruchomy stoi.
W oknie zasłona wzniesiona, a przez nie
Widać gród cały, i wzgórza dalekie,
I lasy w głębi jak sinieją stare.
Wszedł wejdalota — Pokój tobie, panie,
I szczęście — rzecze u progu; twarz skłonił
I Kobolowi oddał cześć pokorną. —
Krewe Krewejta Alleps mnie wysyła;