Sosny zgięte wznoszą skronie,

Cisza wkoło, którą zrywa

Ptaków gromada krzykliwa.

Lecz już znowu ryczy morze,

Piaski z brzegów wiatr rozprasza,

Chmury rozrywa i porze26,

Sosen gałęzie podnasza27,

Lecz nie słychać w burzy ryku

Sosen szumu, ptaków krzyku.

Wieczór chmurami odziany,