Daléj niech Bogi litewskie cię bronią

I przed niemiecką ukryją pogonią! —

Jak rzekł, tak było. Wśród ludu, w południe,

Na czarnym z wolna jechałem bachmacie.

W ulicach było i gwarno, i ludnie;

A gmin203, poznając starszego po szacie,

Bił mi pokłony, gdym wyjeżdżał z grodu.

W lesie stanąłem w godzinie zachodu.

Jam konia puścił; nienawistne szaty

Zdarłem i w błocie nogami zdeptałem;