Trzy dni, o głodzie, bez snu, ciężkie czaty,

Słuchając głosu pogoni, sprawiałem204;

Czwartego, drąc205 się puszczą i gąszczami,

W Mazowszem206 dążył bez drogi, nocami.

Gwiazdy mnie wiodły, mchy na drzewach wzrosłe;

Jagodą śpiekłe207 gasiłem pragnienie;

W dzień się na drzewa drapałem wyniosłe,

I gdy dokoła głębokie milczenie,

Jak ptak na wiotkiéj gałęzi zwieszony,

Chwiląm snu siły krzepił208 wycieńczony.