Tli go rękoma białemi.

I nieraz żeglarz zbłąkany,

Gdy burza z łodzią szaleje,

Wierzch góry w sosny odziany,

Ogień, co na górze tleje,

I Bóstwo wzywa w rospaczy29,

Aż znak wybawczy zobaczy.

Pusto; na niebios przestworzu

I ptak jeden nie przeleci;

Łódź nie czernieje na morzu;