On między chłopiąt, rowieśników272 gronem,
Dębem był młodym, co wyrość273 rokuje
Puszczy ozdobą, Perkuna świątynią.
Oko mu czarne ogniem duszy wrzało,
Piersi wzdymały na boju wspomnienie,
A dłoń szukała nie zabawek dziecka,
Miecza ciężkiego, szłyka274 wojennego.
Łza z jego oka nie trysła wezbrana,
Serce się miękkiém nie wstrzęsło275 uczuciem;
Chyba gdy wojnę wspomniał, któréj pragnął,