Na którą próżno za ojcem się zrywał,

Serce mu twarde na chwilę zabiło.

I w duszy jego nie było miłości

Ku ludzióm276; nie miał, kogo by ukochał.

On rozkazywał, nieposłusznych gromił,

A pacholęta na jego skinienie

Drżały, przed panem lasów jak drży źwierzę277.

Cudzéj on rady nie wezwał, nie prosił;

Wzgardą za radę i za miłość płacił.

Czuł siłę w sobie, gryzł ojcowskiéj woli