Smutno się stało, i mówiła w sercu:
— Czemu ona nie dzieckiem! Na próżno dziecięce
Dawała jéj zabawy, w dzieciństwie utrzymać
Chciała córkę, na próżno! Mgłą jéj oko zaszło,
Pierś się wznosić zaczęła tęskno, nie za matką,
Ale za czémś nieznaném. Toczyła wejrzeniem.
I matka to widziała. Wówczas pieśni dawne,
Wówczas skazki poranne mówiła jéj stare,
I znów czesała włosy, znów, jak dziecię małe,
Sadzała u swych kolan, by rozbawić smutne.