Milczał, i ze swatami nie posłał do ojca;

Tylko kiedy na skórach spocząć się układli327,

Siadł starzec i gasnące rozniecił zarzewie.

— Słuchaj — rzecze — Witoldzie! wziąść328 ci żonę pora.

Jam cóś stary, i bracia na mnie tam czekają!

Co noc ojciec nad łożem ręką mnie wskazuje.

Tyś mój najstarszy, w tobie i rodu nadzieja,

I nadzieje litewskie. Czas tobie wziąść żonę,

Czas ci mieć dzieci, żeby, gdy brzemie329 zacięży,

Na nich złożyć miecz wojny i o kraje pieczę.