Na zamku Światosława tyś nie widział córki?

Hoża Anna! Jam myślał — to dla ciebie żona. —

— Nic, ojcze, nie widziałem — Witold odpowiedział. —

Twoja wola, i wedle twéj woli się stanie.

Mnie jeszcze o kobiécie żadnéj się nie śniło! —

I posnęli. A w xiężnéj, Światosława żony,

Świetlicy, także cicha toczy się rozmowa.

Anna siedzi przy matce; włos jéj rozpuszczony,

W złotych włosach się biała twarzyczka jéj chowa,

A głos z ustek różanych tak płynie pieszczony: